Canihua – andyjskie ziarenka, które mają moc!

Canihua (niedaleki krewny quinoa, czyli komosy ryżowej) zachwyca właściwościami zdrowotnymi, ale także delikatnością i smakiem.

Canihua (czyt. ‘kaniłła’) to roślina, która pochodzi z Ameryki Południowej, a dokładnie z Peru i Boliwii, gdzie do dzisiaj uprawiana jest w sposób tradycyjny. Rośnie na obszarach wysokogórskich, skalistych. Nie ma szczególnych wymagań, jeśli chodzi o pielęgnację. Canihua klasyfikowana jest jako pesudozboże. Stanowi podstawowy produkt kuchni andyjskiej, i to już od kilku tysięcy lat.

Canihua to drobne ziarenka. Po ich ugotowaniu uwidacznia się mały ogonek. W smaku nie jest gorzka, czego powiedzieć nie można o źle przyrządzonej kosmosie. Ziarenko canihuy ma ciemną otoczkę. Jest brązowa z domieszką fioletu, co wskazuje na obecność w nich flawonoidów. Są to bardzo silne antyoksydanty, które niszczą wolne rodniki. W świecie roślin pełnią funkcję barwnika, stanowiąc przy tym ochronę przed szkodliwym działaniem promieniowania ultrafioletowego.

Canihua nie zawiera glutenu. Wyróżnia się wysoką zawartością białka, które w swoim łańcuchu zawiera lizynę. Jest to jeden z aminokwasów egzogennych (te są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale muszą być dostarczane z dietą). Lizyny w ziarnach canihuy jest aż 16 proc., a jaka jest jej rola w organizmie?

Funkcje lizyny:
– poprawia koncentrację umysłową,

– wzmacnia odporność (łagodzi objawy przeziębienia i grypy),

– jest niezbędna do produkcji hormonów, enzymów i przeciwciał.
W andyjskich ziarenkach sporo również błonnika i przeciwutleniaczy.

To jednak nie wszystko. Ziarna canihuy dostarczają spore ilości kwasu foliowego, wapnia, fosforu, cynku i witamin z grupy B. Canihua imponuje ilością żelaza – jej 100 g porcja pokrywa 60 proc. zapotrzebowania na ten pierwiastek. Ma przy tym niską zawartość tłuszczu, a węglowodany, które się w niej znajdują, są węglowodanami złożonymi. Oznacza to, że organizm potrzebuje więcej czasu na ich strawienie.
Co zawiera canihua?

– Żelazo – 8 mg w 100 g

Kwas foliowy – 246 µg w 100 g (pokrywa 123 proc. dziennego zapotrzebowania na tę substancję!)

– Błonnik pokarmowy – 15 g w 100 g

– Witaminę B

– Cynk

– Wapń

– Białko

– Przeciwutleniacze

Dla kogo canihua?

Dyskusji nie podlega fakt, że canihua jest produktem wartościowym i obfitującym w cenne składniki odżywcze. Warto mieć go zatem na uwadze, komponując swoje posiłki. Szczególnie zainteresować się nią powinny osoby odchudzające się, ziarno to bowiem obfituje w błonnik. Canihuę poleca się również sportowcom i osobom podejmującym intensywny wysiłek fizyczny. Uważa się, że zawarte w niej składniki zapobiegają rozwojowi cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, kamicy żółciowej, miażdżycy, anemii.

Canihua rozgrzewa, idealnie zatem nadaje się na nadchodząca porę roku. Jeść ją mogą dorośli i dzieci. A kiedy smakuje najlepiej?

Jak przygotować canihuę?
Przed ugotowaniem canihua nie wymaga namaczania ani wielokrotnego płukania (a zabieg ten jest konieczny w przypadku kosmosy ryżowej). Powód jest prosty – canihua nie zawiera dużej ilości związków saponinowych, które nadają ziarnom gorzkiego smaku.

Canihuę wystarczy zatem wsypać do garnka, zalać wodą i gotować przez 15 minut. Ziarna należy przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, a wówczas swoją świeżość zachowają one przez długi czas.

Andyjskie ziarenka idealnie komponują się z mięsem, stanowiąc uzupełnienie pożywnego obiadu. Canihua jest lepsza pod względem wartości odżywczych od ziemniaków. Na bazie tych drobnych ziarenek niektórzy szefowie kuchni przygotowują sałatki. Można je również wykorzystać jako dodatek do ciasta naleśnikowego, jak również zagęszczacz do sosów i zup. Smakują doskonale jako farsz pierogów. Można się nią zajadać również na słodko.

Zauważono, że w przypadku osób, które regularnie spożywały canihuę, znacząco wpłynęło to na odporność. Ich układ immunologiczny pracował sprawniej, lepiej radząc sobie z chorobotwórczymi drobnoustrojami.

Warto zatem produkt ten serwować naszym pociechom, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowych infekcji.

Przed ugotowaniem canihua nie wymaga namaczania ani wielokrotnego płukania (a zabieg ten jest konieczny w przypadku kosmosy ryżowej). Powód jest prosty – canihua nie zawiera dużej ilości związków saponinowych, które nadają ziarnom gorzkiego smaku.

Canihuę wystarczy zatem wsypać do garnka, zalać wodą i gotować przez 15 minut. Ziarna należy przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, a wówczas swoją świeżość zachowają one przez długi czas.

Andyjskie ziarenka idealnie komponują się z mięsem, stanowiąc uzupełnienie pożywnego obiadu. Canihua jest lepsza pod względem wartości odżywczych od ziemniaków. Na bazie tych drobnych ziarenek niektórzy szefowie kuchni przygotowują sałatki. Można je również wykorzystać jako dodatek do ciasta naleśnikowego, jak również zagęszczacz do sosów i zup. Smakują doskonale jako farsz pierogów. Można się nią zajadać również na słodko.

Zauważono, że w przypadku osób, które regularnie spożywały canihuę, znacząco wpłynęło to na odporność. Ich układ immunologiczny pracował sprawniej, lepiej radząc sobie z chorobotwórczymi drobnoustrojami.

Warto zatem produkt ten serwować naszym pociechom, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowych infekcji.

 

Źródła zdjęć :
http://bi.gazeta.pl/im/ce/f2/12/z19869390V,Canihua–czytaj–kanilla–pochodzi-z-Boliwii-i-Per.jpg

AMARANTUS – ZŁOTO INKÓW           

Jak niezrozumiale piękna i tajemnicza jest natura.

Człowiek patrzy na roślinę ,myśli  ,że to chwast ,ale okazuje się ,że „grzebień koguta”, „koci ogon”, „lisi ogon”- jest wiele określeń dla tego „przystojnego mężczyzny” to prawdziwy skarb!!!:

Kwiat amarantowy cieszy oko każdego ogrodnika i kryje w sobie wiele tajemnic.

M A R A –to bogini śmierci wśród starożytnych Słowian. Amarant oznacza dosłownie „zaprzeczenie śmierci” Początkowa litera „a” i nazwa starożytnej bogini  ,tworzą słowo ,wskazujące na nieśmiertelność.

Kiedyś amarant był głównym pokarmem ludów słowiańskich. Przed reformami Piotra I chłopi i inni robotnicy ,wyróżniali się doskonałym zdrowiem i długo żyli. Dlaczego Piotr I zabronił uprawiać tą roślinę i robić z niej chleb ??? Nie wiadomo!!!

NASIONA AMARANTUSA .

Im więcej naukowców odkrywa ta roślinę ,tym więcej pojawia się niesamowitych faktów .Unikalne cechy nasion  amarantusa i oleju zostały zbadane przez Nikołaja Iwanowicza Wavrłowa już w latach 30 XX wieku ,ale po jego śmierci wiele prac zaginęło.

Dopiero teraz ponownie poznajemy tego naturalnego uzdrowiciela….

Odżywcze właściwości amarantusa :

  1. Absolutnie wszystkie części rośliny zawierają olej ,skrobię ,różne witaminy ,mikroelementy ,pektyny ,karoten lizynę ,sole mineralne. W Japonii amarant jest ceniony za  tą super kompozycję tak wysoko jak mięso kalmara.
  2. Nasiona cudownych roślin zawierają cenny olej . bardzo smacznie jest je jeść , w lekko prażonej formie .W smaku przypominają orzechy cedrowe .Nasiona można dodawać do dowolnych produktów mącznych ,zapiekanek i ciast.
  3. Liście amarantusa są bogate w wit. C ,karoten ,flawonoidy ,sole wapńia ,potasu ,cynku i manganu. Są z powodzeniem stosowane w leczeniu  zapalenia trzustki ,zapalenia żołądka ,cukrzycy ,guzów ,chorób nerek i wątroby .

Liście smakują jak szpinak .

Co można z nich gotować??

 

Zupy .Można robić różne sałatki ,kompot ,herbatę ,syropy. Można użyć liści jako nadzienia do ciasta lub naleśników.

Jest to pyszne i niewiarygodne jedzenie.

  1. Olej z amarantusa jest żródłem  skwalenu ,silnego przeciwutleniacza. Niedawno naukowcy odkryli ,że skwalen jest zawarty w ludzkiej skórze .Olej amarantowy w cudowny sposób goi  rany ,przywraca blask skórze.

Może być stosowany zewnętrznie i spożywany.

Egzema ,choroby grzybicze ,infekcje skóry –na to wszystko pomaga ten niezrównany olej .

  1. Napary i wywary z amarantusa zatrzymują  krwawienie  , pomagają w chorobach wątroby i serca ,likwidują infekcje żołądkowo – jelitowe. Napar z amarantusa walczy z nietrzymaniem moczu u dzieci.
  2. Sok z amarantusa i „tłuczony” amarantus mogą być stosowane jako balsam ,maska na twarz lub balsam do włosów.

Substancje aktywne biologicznie działają korzystnie na skórę ,odmładzają ,nadają włosom blask i elastyczność.

TAK ,taki jest ten CH W A S T

Mąkę amarantusową  robi się z nasion .Nie zawiera glutenu ,dlatego można robić z niej wiele zdrowych potraw.

Mąka amarantusowa  pozwala obniżyć poziom cukru we krwi ,pomaga schudnąć ,ma pozytywny wpływ na przewód  pokarmowy.

Jest to niezwykła roślina….Jeśli macie więcej informacji na jej temat, podzielcie się w komentarzach Każdy przepis z dodatkiem amarantusa też mile widziany.

Nie jestem lekarzem .Wszystkie informacje są to moje opinie i wiedza ,którą posiadam.:)

Marzanna



Źródła zdjęć : 
https://harvesting-history.com/wp-content/uploads/2017/01/HH_Flow_Amaranthus-Love-Lies-Bleeding.jpg
https://www.ranchogordo.com/products/amaranth-seeds
http://www.happyeco.pl/amarantus-z-duszonymi-jablkami

Diety

W dzisiejszych czasach istnieje kult młodości i szczupłej sylwetki. Każdy chciałby być zdrowy , młody i piękny –kolejność przymiotników dowolna. Kobiety  w telewizji ,na okładkach kolorowych pism ,w internecie wyglądają idealnie .

Każda lub prawie każda dziewczyna ,kobieta chce być piękna i dobrze

W tym samym czasie coraz więcej ludzi choruje .Już dzieci dotykają  choroby dorosłych .Skąd się  to bierze???

Żyjemy w „chorym ,zanieczyszczonym” świecie.

Ludziom wydaje się ,że są bezobsługowi tzn. urodzili się ,żyją jak chcą lub mogą (warunki materialne ich zmuszają) i do końca życia będą cieszyć się zdrowiem…Każdy by tak chciał

Sprawność samochodów sprawdzamy okresowo w Stacjach Obsługi Pojazdów ,naszych pupili odrobaczamy , chodzimy z nimi do weterynarza , domy sprzątamy .

Co robimy dla siebie ,dla naszego ukochanego ,danego nam raz na zawsze ciała???

Stres ,szybkie tempo życia ,niezdrowe posiłki ,brak ruchu powodują ,że powoli w naszym organizmie rozwijają się choroby. Oprócz tego codziennie słuchamy negatywnych wiadomości z kraju i ze świata.

W momencie ,kiedy człowiek dowiaduje się , że jest chory  , jest w stanie wydać wszystkie pieniądze ,zrobić wszystko ,żeby to zmienić- niestety często jest już za późno.

Nasz organizm jest cudowny ,ma możliwość regeneracji wielu systemów –jednak sam ,przeciwko wszystkim ,atakującym go czynnikom ,nie daje rady. Jeśli „budzimy „ się w odpowiednim momencie , jesteśmy w stanie sobie pomóc ,zmieniając całkowicie nasz styl życia i myślenia.

Ludzie chwytają się różnych sposobów ,żeby wyszczupleć ,żeby poczuć się lepiej… Najłatwiej byłoby  wziąć cudowną tabletkę lub  sprawić ,żeby ktoś za nich zadbał o ich ciało ,np. lekarz ,dietetyk .Stąd moda na różne diety tłuszczową , pozbawioną tłuszczu ,Dąbrowskiej…

Każda dieta działa jak się ją stosuje. Jak ludzie wracają do „normalnego „ jedzenia tyją ,pojawia się efekt jojo ,wracają choroby. Co robić ,żeby tak nie było ???

Każdy powinien zadbać o swoje zdrowie kompleksowo. Czyli jak mówi człowiek , który „nawrócił „ mnie na drogę zdrowia – prof. Siergiej  Batieczko trzeba stosować kilka reguł:

-oczyszczanie

-zdrowa dieta ( 70 % żywego jedzenia ,30% martwego)

– dobra woda

– praca z ciałem

– oddychanie

– pozytywne myślenie

– suplementy  (tak suplementy są na ostatnim miejscu ,bo samo branie suplementów nie zastąpi nam niestety wszystkich innych działań potrzebnych naszemu organizmowi)

Od 5 lat nie jem mięsa , nabiału ,staram się nie jeść cukru i glutenu..- nie jestem na żadnej diecie…to jest po prostu mój sposób życia .Mój wybór !!! Nie dlatego ,ze ich nie lubiłam .Po prostu chcę jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i móc się obsługiwać .Papierosów nigdy nie paliłam .alkohol pijam bardzo rzadko i to czerwone wino. Całe życie byłam łasuchem ,u mnie w domu rodzinnym i obecnym wszyscy uwielbialiśmy słodycze ,więc pyszne ciasta były praktycznie codzienne. Teraz jeśli piekę ciasto –to jest to bezglutenowe ciasto ,słodzone albo miodem ,albo owocami suszonymi ,albo ksylitolem .

Pomimo to ,że staram się zdrowo odżywiać .Kilka razy w roku oczyszczam swój organizm  z toksyn ,które zewsząd atakują nasze ciało .Czuje się świetnie ,mam mnóstwo energii ,znajomi pytają skąd.???

Jest to codzienna praca –tak praca

Nic w życiu nie przychodzi łatwo…Jeśli chodzi o szczupłą sylwetkę ,mam ją od zawsze Byłam łasuchem ,jadłam ciasta, śliwki w czekoladzie ,koniecznie z Jutrzenki ,ale nie jadłam już od czasu studiów białego pieczywa i bułek .Mięso jadłam chude ,ale za to mnóstwo nabiału –twaróg i żółty ser ,to były moje przysmaki. Kiedyś jadłam dużo i nie tyłam, jednak sporo chorowałam na różne choroby –skądś się brały ??Po 40 metabolizm spowolnił i nie wiem ,jak bym wyglądała ,gdybym nie zmieniła sposobu życia???

W mojej rodzinie jest wiele chorób ,które niektórzy uważają za dziedziczne i jak zapytałam np. psychiatry, co mogę zrobić dla siebie ,żeby   mnie  choroba nie dotknęła- odpowiedział „Cieszyć się życiem”

Jednak stan mojej wiedzy na dziś pozwala mi na to ,żeby już teraz coś z tym zrobić –nie czekać aż będzie za póżno ,więc robię!!!

Nikt nie daje mi gwarancji ,że to co robię –uchroni mnie w 100% od chorób –jednak jednym z moich marzeń jest to ,żeby żyć tak długo , jak długo będę sprawna fizycznie i umysłowo .

Każdy z nas umrze ,jest to argument wielu ludzi ,którzy szukają wymówek dla tego ,żeby nic nie robić dla siebie i swojego ciała.

NASZE życie jest naprawdę w naszych rękach.

Uwierzcie w TO!!!

10 Rocznica

29 lipca 2018 roku o 16 minęło 10 lat jak zginął tragicznie mój mąż- Wojtek. Paranoja , przysypała Go ziemia przy budowie wymarzonego domu. Czas nie leczy ran…Czas płynie, życie toczy się dalej ….Czas stawia nam różnych ludzi na naszej drodze…po coś…

Uczę się, nauczyłam się, że Bóg daje nam wszystko po coś. Nie wiem jednak, po co zabrał do siebie mojego Wojtka. Mężczyznę, który miał jeszcze tyle planów na życie, przedsięwzięć, które mieliśmy realizować, podróży, które mieliśmy odbyć.

10 lat….To dużo i mało. Pamiętam jak siedziałam 10 lat temu na drodze i czekałam aż Go odkopią i bardzo chciałam ,żeby żył….niestety .Tak się nie stało.

Ania ma partnera ,Filip żonę. Wojtek na pewno byłby szczęśliwy -może jest ?

Ostatnio nam morzem byłam świadkiem rozmowy dwóch kobiet na temat swoich mężów i się przeraziłam. One były szczęśliwe, że się rozwiodły, że mogą same podejmować decyzje, że mogą same wyjeżdżać…itp Jak sobie tego posłuchałam aż osłabłam .

Co się z nami dzieje??

Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, siebie słuchać…jak coś nam nie odpowiada po prostu się rozstajemy-rozwodzimy. Dobrze jak nie tracą na tym dzieci -choć najczęściej tracą, bo rodzice nie potrafią się dogadać.

Jestem sama…podejmuję różne decyzje…czas pokaże czy dobre ,czy złe. Jednak nie jestem z tego powodu szczęśliwa….

Żyję, pracuję, podróżuję, cieszę się życiem- mam je tylko jedno. Tego na pewno chciałby mój mąż, ojciec moich dzieci…człowiek, z którym spędziłam 25 lat…Nie była to życiowa sielanka…to była ciężka praca ,wychowywanie dzieci ,rozwijanie firmy…Nie było różowo.Jednak wiedziałam, że jest ze mną człowiek, którego kocham i na którego zawsze mogę liczyć. Obrażał się, był zazdrosny, porywczy…Jednak mogłam z nim iść w kaloszach do lasu ,na grzyby i w szpilkach na bal .

Fizycznie Go nie ma ,ale żyje w naszych dzieciach i za to dziękuję Bogu.

Jak rozmawiam z kimś, kto narzeka na swojego męża czy żonę ,zawsze mówię, żeby starali się zobaczyć dobre cechy w parterze…Żeby zmieniać kogoś, powinniśmy najpierw sami stać się lepsi.

Samotność jest zła. Człowiek jest istotą stadną i potrzebuje drugiego człowieka, jego bliskości, dotyku lub nawet samej obecności.

Mam nadzieję ,że kiedyś jeszcze będzie mi to dane. Przecież jestem optymistką…

Owoce i ich znaczenie

W  TRAKCIE  KURSU  DIETETYKI  natknęłam się na takie ciekawe wiadomości         Przypadki się nie zdarzają:

Przekrój marchwi jest podobny do ludzkiego oka: źrenica tęczówki i rozchodzące się od niej linie. Nauka potwierdza  , że marchew polepsza ukrwienie i funkcje oka.

Pomidor ma 4 komory i jest czerwony. Nasze serce też jest czerwone i ma cztery komory. Wszystkie badania pokazują , że pomidory są przepełnione likopenem i dlatego odżywiają serce i krew.

Kiść winogron ma kształt serca. Każde grono wygląda jak komórka krwi. Wszystkie najnowsze badania pokazują ,że winogrona odżywiają serce i poprawiają jakość krwi.

Orzech włoski wygląda jak malutki mózg ,lewa i prawa półkula , górny i dolny móżdżek. Zmarszczki na orzechu podobne są do kory mózgowej .Dziś wiemy , że orzech włoski pozwala na wytwarzanie około 40  biologicznych ,aktywnych procesów chemicznych –neuroprzekażników  potrzebnych do funkcjonowania mózgu.

Strączkowe są podobne do nerek i podtrzymują działanie funkcji nerek.

Seler ,rabarbar  , kapusta pekińska  i inne łodygi są podobne do kości .Te produkty wzmacniają strukturę kości .Kości w 23% składają się z sodu  i te produkty zawierają 23% sodu. Jeśli w naszej diecie brakuje sodu organizm zaczyna brać go z kości , osłabiając je. Te produkty uzupełniają  potrzeby szkieletu w naszym ciele.

Awokado ,bakłażany ,gruszki uzdrawiają macicę i szyjkę macicy i wyglądają jak te organy. Najnowsze badania pokazują ,że jeśli kobieta je 1 awokado na tydzień ,to balansuje jej gospodarkę hormonalną , zmniejsza wagę poporodową i chroni od raka szyjki macicy .Potrzeba równo 9 miesięcy ,żeby z kwiatka wyrósł dojrzały owoc awokado.W każdym z tych owoców znajduje się więcej niż 14000 fotolitycznych chemicznych składników ( najnowsza nauka zbadała i przyswoiła tylko 141 z nich )

Figi (fig) Pełne nasion i rosną parami Figi zwiększają mobilność spermy i zwiększają jej jakość ,walcząc z męską bezpłodnością.

Słodkie ziemniaki ( bataty) wyglądają jak trzustka i faktycznie balansują indeks  glikemiczny u cukrzyków

Oliwki  poprawiają zdrowie i funkcje jajników.

Pomarańcze ,grejpfruty i inne owoce cytrusowe wyglądają jak kobiece piersi i faktycznie poprawiają ruch limfy w piersiach .

To wiedza ,którą przyswoiłam na Kursie Dietetyki – interesujące porównania!!!!

Słuchajmy swojego ciała

Mamy jedno życie i jedno ciało…

Wiele osób do mnie dzwoni z różnymi problemami…Przestają jeść rzeczy ,które im szkodzą Robią programy ,które mają im pomóc, oczyścić  organizm z toksyn  i każdy symptom „pogorszenia” swojego samopoczucia uważają za pogorszenie stanu zdrowia…

Organizm ,”nasze złe bakterie ,grzyby” będą buntować się przed tym ,że nie dostarczamy im tego ,czym się żywiły ileś lat i możemy się czuć gorzej. Powinniśmy to przetrwać ,żeby było lepiej .Przestajemy jeść gluten ,który uzależnia więc „normalne” ,że nasz organizm będzie się go domagał różnymi sposobami-bólem głowy ,rozdrażnieniem itp.

Wiem ,że nie jest łatwo…mnie np. niejedzenie mięsa przyszło dość łatwo. Gorzej było z nabiałem – uwielbiałam sery ,twaróg, szczególnie lidzbarski ze śmietaną 30%…był pyszny. Jednak skoro wiem ,że od nabiału mam wciąż katar ,po prostu go nie jem lub robię to sporadycznie .

Najgorzej jest ze słodyczami ,szczególnie z lodami…Jednak nawet jeśli jem słodycze ( bo niestety czasami jem ) robię to dużo rzadziej niż kiedyś i wierzcie mi ,że brakuje mi ich już coraz mniej .Kiedyś nie jadłam w ogóle gorzkiej czekolady…wydawała mi się ohydna a teraz jeśli jem ,to głównie taką powyżej 70% kakao.

Jak przechodzimy na inny sposób odżywiania ,zmieniają się nam smaki i rzeczy ,które kiedyś nam nie smakowały –zaczynamy lubić. Moim zdaniem ,wszystko dzieje się w głowie. Musimy się po prostu nastawić ,że od teraz jemy inaczej i nie jest to dieta a sposób życia.

Profesor ,tak jak mówi ,nikogo nie leczy. Pokazuje jak człowiek może sobie pomóc, zmianą sposobu odżywiania i oczyszczaniem organizmu…nie ma w tym nic ,co mogłoby nam zaszkodzić, wręcz przeciwnie…nawet na programie sokowym czy cytrynowym ludzie mają więcej sił witalnych niż normalnie….chyba ,że ktoś sobie wmówi ,że będzie się żle czuł ,to tak faktycznie będzie .

Mamy jedno życie a nasze nawyki żywieniowe można zmienić .

Nasze ciało nie jest bezobsługowe ,chociaż nam się tak wydaje…po prostu trzeba o nie dbać!!!

10 dni na sokach

Postanowiłam zacząć , jak to zwykle się zaczyna – od poniedziałku. Kupiłam zapas warzyw : buraki, marchewkę, brokuły, imbir, grejfruty i jabłka.

Wieczorem w niedzielę zrobiłam prawie 2 litry soków. Jeden był z przewagą buraków, drugi
bardziej marchewkowy.

Od rana w poniedziałek wypiłam tradycyjne 3 szklanki wody z dodatkami i od 8.00 pierwszą szklankę soku .Tak co dwie godziny do wieczora, do 20.00. Piłam też dużo wody i zielonej herbaty , jak tylko zaczynało mnie ssać w żołądku.

We wtorek przyjechała do mnie koleżanka z Białorusi i nie była zbyt szczęśliwa, że nie
poeksperymentujemy w kuchni.Jednak i tak robiłyśmy różne fajne rzeczy ,tylko ja ich po prostu nie próbowałam.

Drugiego dnia były soki z :pietruszki (natka +korzeń), pęczek rzodkiewek z liśćmi, 3 buraków, 5 marchewek, 2 kiwi ,2 ogórków, 1 cytryny ,1 nektarynki, 2 jabłek i kawałka imbiru.

Ogłosiłam na FB i Instagramie, że robię taki detoks.Kilka osób się do mnie przyłączyło. Fajnie jest jak więcej osób coś robi wspólnie.

Miałam Gościa ,więc jedzenie i tak trzeba było normalnie przygotowywać a ja piłam soki. Łatwo nie było.

Drugiego dnia przyłączyła się do mnie kuzynka-Justyna, więc robiłam podwójną ilość soków.

Trzeciego dnia były to soki:Jeden z ogórka, selera naciowego, ananasa, kiwi ,jabłka.
Drugi z buraka ,czarnej porzeczki, a trzeci : z marchewki ,imbiru i koperku ,czyli miałyśmy aż trzy różne dania.

Czwarty dzień piekłam mój chleb dla Gościa…nagrywałyśmy video po rosyjsku…po domu
przechodził się wspaniały aromat a ja grzecznie piłam soczki z :kiwi ,botwinki, jarmużu, jabłka, selera naciowego, marchewki, malin i cytryny.

W tym czasie chodziłam normalnie do pracy ,na spacery -11km czyli żyłam normalnie.Miałam dużo energii ,czułam się bardzo dobrze.

Piątego dnia były soki :jeden na ostro czyli pomidory i czosnek ,drugi :jarmuż ,gruszka, agrest i marchewka…bardzo ciekawy smak.

Szóstego dnia jeden sok był z agrestu ,kalafiora i pietruszki. Drugi był tak gęsty ,że jadłam go łyżeczką: jagody leśne, jabłko, seler naciowy i natką pietruszki.

Trochę jednak z Oksaną eksperymentowałyśmy w kuchni. Powstała „Oberżyna -kurze łapki” ,ja jednak je tylko wąchałam.

Siódmy dzień to był ananas, pietruszka, jabłko i marchew.

Ósmy dzień to był sok z wiśni drylowanych, grejfruta i marchewki a drugi z brokuła, ogórków, kalarepy i imbiru.
Organizm już tak „wszedł” w tryby co 2 godziny jedna szklanka ,że nie potrzebowałam już zegarka, czułam, że potrzebuję soku.

Dziewiąty dzień :jeden sok to było opakowanie szpinaku, 5 ogórków, imbir i 2 jabłka.Drugi :6 marchewek, grejfrut, 2 cytryny ,mango i dynią piżmowa.

Dziesiąty dzień – ostatni to było 5 ogórków, jabłka papierówki od moich rodziców, takie
malutkie z robakami, które wycinałam, 2 cytryny, 4 kiwi i kilka liści mięty a drugi : 6 marchewek, kilka śliwek, 6 morelek i 2 cytryny.

Tak zakończyłam swój 10-dniowy detoks sokowy. Jestem z siebie dumna. Dałam radę, choć miałam chwile ,że chciałam zrezygnować.

Jeśli ktoś wie, że nie da rady, można sobie zrobić „program sokowy „z jedzeniem tzn.codziennie wypijać 1,6l soku, co 2 godziny 1 szklankę soku i jeść w tym czasie lekkostrawnie – bez mięsa, nabiału, cukru, glutenu w przerwach między sokami. Lub jeden dzień w tygodniu zrobić sobie takie sokowe oczyszczenie.

 

 

 

Soki dobre na :

  •     Artretyzm: marchew + seler + ananas + cytryna
  •     Astma: marchew + szpinak + czosnek + cytryna
  •     Ból głowy: jabłko + ogórek + seler + imbir
  •     Cukrzyca: marchew + seler + szpinak
  •     Depresja: marchew + jabłko + szpinak + burak
  •     Detoks nerek: marchew + arbuz + ogórek + kolendra
  •     Kac: jabłko + marchew + burak + cytryna
  •     Kamienie nerkowe: pomarańcza + arbuz + jabłko + cytryna
  •     Nadciśnienie: burak + jabłko + seler + ogórek
  •     Niestrawność: ananas + marchew + cytryna + mięta
  •     Oczy: marchew + seler
  •     Przeziębienie: marchew + ananas + czosnek + imbir
  •     Stres: banan + truskawka + gruszka
  •     Wrzody: kapusta + seler + marchew
  •     Zaparcia: marchew + jabłko + kapusta
  •     Zmęczenie: marchew + burak + jabłko + cytryna

Reaktywacja bloga :)

4.07.2018r.

Od czasu ,kiedy napisałam te kilka słów o sobie ,minęły wieki.

Nic nie pisałam ,nie umieszczałam przepisów.

Przepraszam.

Wiedziałam ,że chcę ,że powinnam .Jednak strona pozostawała martwa.

Po prostu nie umiem sama umieszczać postów ani przepisów na stronie

Moja córka zaoferowała mi swoją pomoc.

Dziękuję Aniu!!!:)

Mam nadzieję, że ta strona zacznie w końcu tętnić życiem .:)

Co się zmieniło w moim życiu???

Zamknęłam 3 sklepy ,zostały mi tylko dwa –konkurencja ,brak rentowności. Są to normalne sklepy z niezdrową chemią gospodarczą i kosmetykami…Zapytacie jak to??? Próbowałam w nich sprzedawać kolagen , jednak świadomość jeszcze chyba nie jest dostatecznie duża .Także brak pieniędzy w środowisku emerytów i rencistów w naszym pięknym ,małym Lidzbarku Welskim.

Dalej jeżdżę z profesorem z wykładami po całej Polsce –jest coraz większe zainteresowanie zdrowym trybem życia i przedłużeniem młodości  .

Jestem dietetyczką z dyplomem .Zrobiłam kurs w języku rosyjskim .Dyplom  odbierałam na konferencji dotyczącej zdrowia w Kijowie .Poznałam tam wielu lekarzy ,leczących niekonwencjonalnie ,ludzi ,którzy zajmują się zdrowym trybem życia .Nawiązałam wiele nowych i ciekawych znajomości

Zaczęłam nagrywać filmy na YouToube  -zapraszam na mój kanał  : Marzanna Kamińska

Przestałam czekać aż będę perfekcyjna w każdej dziedzinie .Wtedy nie ruszę z niczym.

Nie jestem lekarzem ,nie zamierzam nikogo leczyć. Nie jestem też biologiem .Jestem polonistką, sprzedawcą ,kobietą, która od kilku lat stara się zdrowo odżywiać i wiele się uczy.  Mam  sporo wiedzy i chce się nią podzielić . Jeśli  ktoś ma zamiar hejtować to ,co piszę ,lepiej niech zachowa to dla siebie .Większość osób prosi mnie o to ,żebym pisała i jeśli choć jedna osoba dzięki temu ,co piszę ,zmieni swoje życie lub poprawi swoje zdrowie –to będzie już mój sukces!!!:)

Aktualnie dziś – 4 lipca kończę dziesięciodniowy detoks sokowy- jest on już opisany u mnie na stronie

Jestem z siebie dumna .Nie zrobiłam tego by schudnąć –nie mam takiej potrzeby. Zrobiłam to ,żeby oczyścić organizm z toksyn –zmienić jego biochemię. Było różnie .

Momentami zastanawiałam się ,po co??

Jestem szczupła ,zdrowa, ale gdzieś w środku czułam ,że powinnam to zrobić  i po rozmowie z profesorem Batieczko  podjęłam decyzję i dziś kończę 10 dni tylko na sokach.

Blog o życiu i zdrowym odżywianiu.